Te rośliny po cichu przejmują polską przyrodę. Wiele osób wciąż je sadzi
2026-03-19
Rośliny, które jeszcze niedawno uchodziły za ozdobne lub nieszkodliwe, dziś stanowią poważne zagrożenie dla ekosystemów. Gatunki inwazyjne w Polsce rozprzestrzeniają się coraz szybciej, wypierając rodzime rośliny i zmieniając krajobraz. Jak je rozpoznać i co robić, by ograniczyć ich ekspansję?
Czym są gatunki inwazyjne i IGO?
Gatunki inwazyjne to organizmy, które zostały przeniesione poza swój naturalny zasięg występowania i zaczęły się intensywnie rozprzestrzeniać, powodując szkody w środowisku, gospodarce lub zdrowiu człowieka.
Szczególną kategorią są inwazyjne gatunki obce (IGO). To gatunki, które nie występują naturalnie w danym regionie, a ich obecność i rozprzestrzenianie się zagraża lokalnej przyrodzie. W Unii Europejskiej obowiązuje rozporządzenie regulujące kwestie IGO, które nakłada zakazy dotyczące ich importu, hodowli, sprzedaży, rozmnażania i uwalniania do środowiska.
Za złamanie przepisów dotyczących inwazyjnych gatunków obcych grożą naprawdę gigantyczne kary administracyjne. Zgodnie z Art. 33 ustawy o gatunkach obcych może to być do 1 miliona złotych! Listę IGO, które zagrażają przyrodzie polskiej (oraz europejskiej), oraz konieczne działania, znajdziesz w Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 9 grudnia 2022 r. (Dz.U. 2022 poz. 2649).
Najbardziej problematyczne rośliny inwazyjne w Polsce
W polskich miastach i na terenach otwartych można spotkać wiele gatunków, które wymknęły się spod kontroli. Do inwazyjnych gatunków obcych (IGO), należą m.in.
Barszcze kaukaskie, w tym barszcz Sosnowskiego
To jedne z najbardziej niebezpiecznych roślin. Oprócz silnej ekspansywności stanowią zagrożenie dla zdrowia – powodują poparzenia nawet na odległość (szczególnie niebezpieczne są podczas słonecznych i upalnych dni).
Rdestowiec japoński (ostrokończysty), a także pośredni i sachaliński
Roślina o niezwykle silnym systemie korzeniowym, który potrafi niszczyć nawierzchnie, fundamenty i infrastrukturę. Bardzo trudna do usunięcia.
Niecierpek gruczołowaty (himalaski)
Wygląda imponująco i ładnie kwitnie (choć ma nieprzyjemny zapach), ale należy do gatunków inwazyjnych obcych.
Na liście jest także m.in. kolczurka klapowana, bożodrzew gruczołowaty, trojeść amerykańska, czy dławisz okrągłolistny – żeby wymienić gatunki o atrakcyjnym wyglądzie, których posadzenie może kusić. Nie wolno tego robić!

Rośliny „swojskie”, ale wciąż inwazyjne
Nie wszystkie problematyczne gatunki są postrzegane jako obce. Niektóre zdążyły się dobrze zadomowić i bywają wręcz lubiane. Trzeba również zaznaczyć, że nie wszystkie gatunki inwazyjne są na liście IGO, jednak na nie również trzeba uważać i coraz częściej zaleca się, żeby nie wprowadzać ich do uprawy. Oto kilka przykładów.
Grochodrzew (tzw. akacja)
Powszechnie sadzony w miastach, szybko się rozprzestrzenia i zmienia warunki glebowe, utrudniając rozwój rodzimych roślin.
Dąb czerwony
Popularny w parkach i lasach, jego liście znalazły się nawet na rewersie polskich monet. Mimo to gatunek ten może wypierać rodzime dęby i ograniczać różnorodność ekosystemów.
Nawłoć kanadyjska i późna
To „mimozy”, którymi zaczyna się jesień – według wiersza Tuwima, spopularyzowanego przez piosenkę Niemena. Choć obecna od dłuższego czasu, w związku ze zmianami klimatycznymi jest coraz bardziej inwazyjna i wypiera inne gatunki roślin z terenów, na których się pojawia.
Z drugiej strony trzeba pamiętać o tym, że gatunki inwazyjne miewają „kuzynów” wśród rodzimej przyrody. Takim przykładem jest barszcz zwyczajny, który jest polską rośliną (w odróżnieniu od barszczy kaukaskich), i to właśnie od niego pochodzi nasza popularna zupa (pierwotnie robiona właśnie z liści barszczu). Rodzima jest również nawłoć pospolita, której nie należy mylić z nawłocią kanadyjską i późną.
Jak gatunki inwazyjne wpływają na przyrodę?
Rośliny inwazyjne stanowią jedno z największych zagrożeń dla bioróżnorodności. Ich przewaga wynika z szybkiego wzrostu, braku naturalnych wrogów oraz dużej zdolności adaptacji.
W praktyce oznacza to:
- wypieranie rodzimych gatunków roślin,
- zubożenie siedlisk przyrodniczych,
- zmiany w strukturze gleby i obiegu wody,
- negatywny wpływ na owady zapylające i inne organizmy.
W efekcie całe ekosystemy stają się mniej stabilne i bardziej podatne na zaburzenia.
Zmiany klimatu sprzyjają ekspansji
Ocieplenie klimatu dodatkowo wzmacnia problem. Wyższe temperatury i łagodniejsze zimy ułatwiają przetrwanie oraz rozprzestrzenianie się gatunków, które wcześniej nie miały na to warunków.
W przyszłości można spodziewać się pojawiania kolejnych roślin o potencjale inwazyjnym, co jeszcze bardziej zwiększy presję na rodzime ekosystemy. Pojawiają się głosy, że na przykład popularna i chętnie sadzona w ogrodach budleja Dawida, może stać się zagrożeniem (choć w uprawie zdarzają się rośliny sterylne, to budleje mogą tworzyć ogrom łatwo rozprzestrzeniających się i wytrzymałych nasion).
Jak ograniczać rozprzestrzenianie? Praktyczne wskazówki
Dla mieszkańców:
- nie sadź roślin uznanych za inwazyjne – to najważniejsza zasada,
- nie wyrzucaj odpadów zielonych do lasów i na łąki,
- usuwaj pojedyncze okazy z ogrodu, zanim się rozprzestrzenią,
- jeśli rośliny inwazyjne pojawią się w twoim ogrodzie, nie dawaj ich na kompost (szczególnie dotyczy to kłączy oraz fragmentów roślin z nasionami),
- korzystaj z lokalnych wytycznych dotyczących utylizacji roślin inwazyjnych.
Dla zarządców zieleni:
- prowadź regularny monitoring terenów zielonych,
- stosuj mechaniczne i – w razie potrzeby – chemiczne metody zwalczania (zgodnie z zaleceniami Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska oraz dyrekcji regionalnych),
- planuj nasadzenia z wykorzystaniem rodzimych gatunków,
- edukuj mieszkańców i użytkowników przestrzeni publicznych.
Walka z niektórymi gatunkami, jak na przykład inwazyjnymi rdestowcami, jest wyjątkowo uciążliwa i musi być długotrwała. Najczęściej jedna metoda nie wystarcza i trzeba je łączyć. Trzeba uważać też na niedokładne wykonywanie zabiegów, np. niestaranne próby wykopania tej rośliny mogą prowadzić do jej rozprzestrzenienia się, bo odrasta nawet z niewielkich fragmentów kłączy, pozostawionych w ziemi. Niektóre formy zwalczania są wprowadzane testowo, pojawiają się także oryginalne metody walki z tą rośliną – jak… spasanie przez kozy, które chętnie zjadają młode pędy.
Przykłady działań w Polsce
W wielu regionach prowadzone są programy ograniczania gatunków inwazyjnych:
- w Małopolsce realizowane są akcje usuwania barszczu Sosnowskiego,
- w Gdańsku i innych miastach Trójmiasta prowadzi się zwalczanie rdestowca,
- we Wrocławiu i Poznaniu ogranicza się rozprzestrzenianie nawłoci na terenach zielonych,
- Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Olsztynie ogłosił program dotacyjny (nabór w postaci konkursu), którego celem jest likwidacja IGO na terenie województwa warmińsko-mazurskiego.
Działania te obejmują zarówno usuwanie roślin, jak i kampanie informacyjne skierowane do mieszkańców.
Dlaczego warto stawiać na gatunki rodzime?
Rodzime rośliny są najlepiej przystosowane do lokalnych warunków klimatycznych i glebowych. Tworzą stabilne ekosystemy, wspierają lokalną faunę i nie zaburzają naturalnych procesów przyrodniczych.
Ich przewagi to:
- większa odporność na lokalne warunki,
- wsparcie dla owadów zapylających i ptaków,
- mniejsze ryzyko niekontrolowanego rozprzestrzeniania się (choć również w przypadku gatunków rodzimych zdarzają się tzw. rośliny ekspansywne, które szybko i intensywnie się rozrastają),
- zachowanie naturalnego charakteru krajobrazu.
Wspólna odpowiedzialność za środowisko
Ograniczanie gatunków inwazyjnych to zadanie zarówno dla instytucji publicznych, jak i mieszkańców. Świadome wybory w ogrodzie czy odpowiedzialne zarządzanie zielenią miejską mogą realnie wpłynąć na ochronę bioróżnorodności.
W obliczu zmian klimatycznych i rosnącej presji na środowisko, działania podejmowane dziś będą miały kluczowe znaczenie dla przyszłości polskiej przyrody.
Autor tekstu i zdjęć: Katarzyna Laszczak