Bałtyk nie powinien być toaletą. A jednak domowe ścieki cały czas do niego trafiają
2026-08-28
Jak wynika z najnowszego raportu Fundacji Race For The Baltic i Agencji Wspierania Ochrony Środowiska, co roku z gospodarstw domowych, korzystających z indywidualnych systemów odprowadzania ścieków powinno zostać odebranych nawet 200–300 mln m³ nieczystości
ciekłych. Do stacji zlewnych trafia jednak zaledwie około 45 mln m³. Pozostałe trafiają do rzek, jezior, wód gruntowych i finalnie do Morza Bałtyckiego.
Nie chodzi o brak kanalizacji, tylko o brak odpowiedniego nadzoru
Autorzy raportu wskazują, że na koniec 2024 roku z sieci kanalizacyjnej korzystało około 72,9 proc. mieszkańców Polski. Pozostałe 10,1 mln osób, czyli ponad jedna czwarta społeczeństwa, odprowadza ścieki za pomocą systemów indywidualnych – zbiorników bezodpływowych oraz przydomowych oczyszczalni ścieków. W całym kraju funkcjonuje obecnie około 2,6 mln takich instalacji, z czego ponad 2,1 mln stanowią zbiorniki bezodpływowe, czyli tzw. szamba.
– Problemem nie jest sam brak kanalizacji. Problem zaczyna się wtedy, gdy system indywidualny przestaje być elementem kontrolowanej gospodarki ściekowej. Dziś mówimy o milionach mieszkańców i setkach milionów metrów sześciennych ścieków rocznie, które wymagają
odpowiedniego zagospodarowania. To wyzwanie środowiskowe, którego nie możemy dłużej ignorować – podkreślił Marcin Kotlarek, prezes Fundacji Race For The Baltic.
Zgodnie z prawem, gminy co najmniej raz na dwa lata muszą przeprowadzać kontrole zbiorników bezodpływowych oraz przydomowych oczyszczalni ścieków. Sprawdzane są szczelność zbiornika i rur przyłączeniowych, stan pokrywy włazu i uszczelnień, ewentualne pęknięcia
lub wycieki oraz dokumenty potwierdzające wywóz nieczystości. Osoby, które nie mają wymaganych dokumentów, muszą liczyć się z grzywną w wysokości od 500 do 5000 zł.
Zbiorniki są za rzadko opróżniane, a do tego często nieszczelne
Mimo to według Fundacji Race For The Baltic i Agencji Wspierania Ochrony Środowiska, ok. 220–270 mln m³ nieczystości z systemów indywidualnych trafia rocznie do środowiska bez wcześniejszego oczyszczenia. Jak podają organizacje, to ilość ścieków odpowiadająca około jednej trzeciej objętości Jeziora Śniardwy – największego naturalnego jeziora w Polsce.
Dlaczego tak się dzieje? Zdaniem ekspertów winne są przestarzała, często nieszczelna infrastruktura indywidualnych systemów, zbyt rzadkie opróżnianie zbiorników oraz niewystarczający nadzór i kontrole ze strony gmin.
– Skala problemu jest ogromna. Według danych GUS w 2024 roku do stacji zlewnych trafiło ok. 45 mln m³ nieczystości ciekłych. Nasze analizy pokazują jednak, że powinno ich być około 252 mln m³. Powstaje więc pytanie: gdzie trafia pozostała część ścieków? To
nie są pojedyncze przypadki, ale zjawisko o skali mającej realny wpływ na stan polskich rzek i Morza Bałtyckiego. W samym województwie podkarpackim do środowiska może trafiać nawet 95,7 proc. ścieków z systemów indywidualnych. Rocznie oznacza to około 13,7
mln m³ nieczystości – niemal dwukrotnie więcej niż objętość ścieków, które przedostały się do Wisły podczas awarii oczyszczalni „Czajka” w Warszawie – skomentowała Helena Goderska, dyrektor Biura Realizacji Projektów w Agencji Wspierania Ochrony Środowiska.
„Bałtyk zaczyna się na lądzie”
Dane przedstawione w raporcie pokazują, że ścieki odpowiadają za około 35 proc. fosforu trafiającego z Polski do Morza Bałtyckiego, ustępując jedynie w tym kontekście rolnictwu.
– Latem widzimy skutki tego procesu w postaci zakwitów sinic i zamykanych kąpielisk. Łatwo odnieść wrażenie, że problem pojawia się na plaży. W rzeczywistości jego źródła znajdują się często setki kilometrów od morza. Dlatego mówimy, że Bałtyk zaczyna się na
lądzie. To nie slogan, ale opis rzeczywistego mechanizmu funkcjonowania całego ekosystemu – podkreśla Marcin Kotlarek.
Autorzy raportu apelują, że potrzebne są większa świadomość społeczna, bardziej skuteczny nadzór nad gospodarką ściekową oraz konsekwentne egzekwowanie obowiązujących przepisów. Ważne są też stopniowa wymiana nieszczelnych zbiorników bezodpływowych i rozwój
nowoczesnych rozwiązań w zakresie indywidualnych systemów oczyszczania ścieków.
Warto jednocześnie pamiętać, że Morze Bałtyckie jest jednym z najbardziej zamkniętych mórz na świecie. Wymiana jego wód trwa około 30 lat, dlatego wszystkie zanieczyszczenia, które trafiają do niego z rzek, pozostają w jego ekosystemie przez wiele lat.
Jeżeli w wodzie wykryte zostaną bakterie Escherichia coli (E. coli), kąpiel w niej może spowodować zatrucie pokarmowe i zakażenie dróg moczowych. Niezależnie od ostrzeżeń zawsze należy uważać, aby nie połykać wody. Jeśli dojdzie do zakażenia, trzeba jak najszybciej
zacząć leczenie pod okiem lekarza.
Autor: Dorota Mariańska